29.06.06, 21:32

Wyd. z TM nr 300

MARTYNA WOJCIECHOWSKA, dziennikarka, podróżniczka: "Jestem zwolenniczką teorii, że nawet najlepszy związek nie powinien człowieka ograniczać. Dla faceta w domu siedziała nie będę. Jedynie dziecko byłoby mnie w stanie w nim zatrzymać. Gdybym teraz zaszła w ciążę i urodziła je, byłabym najszczęśliwszą mamą na świecie."
"Przyjaciółka"

MATEUSZ BOREK, komentator sportowy Polsatu: "Tata przez dziesięć lat był dyrektorem teatru w Tarnowie. Jeździłem z nim na festiwale. Startowałem w konkursach recytatorskich. reżyserowałem szkolne przedstawienia. I grałem na skrzypcach. Rodzice posłali mnie do szkoły muzycznej w rodzinnej Dębicy. Ale zamiast popołudniami ćwiczyć ze smyczkiem, wolałem z chłopakami rozgrywać mecze. By oszukać ojca, który wracał wieczorem i pytał o postępy, opracowałem metodę rozsypywania kalafonii na pudle rezonansowym. To miał
być znak, ze instrument nie leżał w kącie. Przyznałem się ojcu do tego dopiero po 10 latach."
"Press"

KRYSTYNA JANDA, aktorka: "Nic mi się nie śni, bo prawie nie śpię. Zasypiam około godziny drugiej, budzę się przed piątą. Moje noce mogę podzielić na te, kiedy zrywam się gwałtownie, z przerażeniem, z niepokojem: "Boże, ja buduję teatr". I te, kiedy wstaję z uśmiechem i szybko zaczynam coś pisać, przygotowywać, planować w związku z budową. Czyli żyję w kratkę - albo niepohamowana radość, albo przerażenie. Ostatnio kiedy podczas spektaklu
"Ucho, gardło, nóż" wywaliły korki i widzowie siedzieli w ciemnościach, a ja czułam się fatalnie, zapytałam Martę, moją asystentkę: "Czy to się kiedyś skończy?". A ona na to: "Niestety, mam dla pan i przykrą wiadomość, jużnigdy". Moje sny są kompletnie abstrakcyjne. Widzę kropki albo powiększające się dziurki. Typowych snów z placu budowy nie miałam."
"Gazeta Wyborcza"

PIOTR FUDAKOWSKI, producent filmowy (na stałe mieszka w Londynie):
"Pierwszy raz pojechałem do zakopanego, gdy miałem 18 lat, była cudowna śnieżna zima i ja tez oszalałem na punkcie Tatr, architektury, muzyki, barwnych zwyczajów, ludzi, którzy tam żyją. zaczęliśmy przyjeżdżać tam latem na wakacje. Kochamy kulturę góralską. Polaków bardzo lubię za spontaniczność, serdeczność, model rodziny, ciepły i bliski, inaczej niż w wielkiej Brytanii, poczucie zabawy. Np. wesele w Wielkiej Brytanii trwa trzy godziny, coctail party z białym winem i słonymi paluszkami, a w Zakopanem trzy dni, a stoły uginają się
od pysznego jedzenia. to ja wolę trzy dni."
"Kino"

LIDIA POPIEL, fotograf: "Lubię wstawać przed wschodem słońca i robić zdjęcia. Nie ma lepszego światła niż o świcie latem. Idealne do sesji mody. Mam ulubiony punkt w Warszawie, który wtedy wykorzystuję, to Aleja Jana Pawła II oglądana od strony Żoliborza. Żadnych samochodów, przechodniów, tylko nowe błyszczące w słońcu wieżowce. Niezwykły widok. Jestem fanką wielkich miast i wielkomiejskich krajobrazów, pewnie dlatego potrafię
wstać w środku nocy, żeby je podziwiać. To także sposób na przedłużenie dnia."
"Twój Styl"

ADAM NOWAK, wokalista i muzyk grupy Raz Dwa Trzy: "Nie pielęgnujemy świadomości bycia rodzynkiem, bo nie jesteśmy tak traktowani. Ale miło otrzymywać sygnały od publiczności, która ufa nam na nieco innym poziomie niż wykonawcom popowym. Ale nie jest to rodzaj zarozumialstwa z mojej strony, wynika to raczej z komunikatu jaki nadajemy. Pewnie w ogóle
byśmy się w tym roku w Opolu nie znaleźli, gdyby nie zaprosiło nas Polskie Radio. A to jest jedna z kilku dużych rozgłośni radiowych, które zdecydowały się na promowanie twórczości grupy Raz Dwa Trzy. Twórczości, która przepadła jednak w badaniach stacji komercyjnych. Były nieudane przymiarki do RMF-u, a Zetka w ogóle nas ignoruje. Nie mam o to pretensji, że jakieś radio nie emituje naszych piosenek, bo nie musimy przecież pasować do wizerunku tej czy innej stacji. Nie zależy nam na tym, bowiem doszliśmy już z zespołem do bardzo komfortowej sytuacji: jedziemy na koncert, ludzie kupują bilety, przychodzi pięćset, siedemset, a czasem tysiąc osób. I są to osoby, które wiedzą, po co przyszły i co chcą usłyszeć. Kiedy gra się koncert plenerowy np. na dni miasta, ten kontakt z widzem jest wówczas zupełnie inny, więcej w tym przypadkowości, chociaż takie imprezy też potrafią być interesujące. Ale najbardziej cieszymy się właśnie z tego widza, który wie, czego chce, bo
on sam wykazuje potrzebę skomunikowania się z nami."
"Gazeta Festiwalowa"

Komentarze

Subskrybuj RSS: rss
Oferty pracy

Aktualnie nie mamy ofert pracy.

Dodaj swoją ofertę
Konkursy
do 31.08.24

Portalmedialny.pl ponownie udostępnił możliwość uczestniczenia w konkursach organizowanych przez wydawcę.

do 18.07.24

Do zdobycia jeden egzemplarz książki.

do 18.07.24

Do zdobycia jeden egzemplarz książki.

Polecamy
Konferencje

Zapraszamy do współpracy. Cena dodania do katologu od 149 PLN netto.

12-14 czerwca 2024 r. w Długopolu.